środa, 29 czerwca 2016

Siew w rowkach, odwrotnie niż grządka wzniesiona, gdy sucho i dla lepszej gospodarki wodą.

Nadszedł czas prawie lipcowych dosiewów. Fasolka szparagowa, szpinak, różne sałaty, brukiew i rzodkiew czarna, kapusta pekińska. Plony będą świeże, do zjedzenia na szybko, pekinkę dosieję jeszcze po 10 sierpnia. Mimo, że te z wiosennego siewu są plenniejsze, lubię to robić, uzupełniając luki na grządkach. Lato jest gorące, więc teraz sieję w rowkach, o szerokości ok 15 cm, stworzonych tracą, z ziemią rozgarniętą na boki. Nasiona dobrze udeptuje, czasem lekko przysypując ziemią i delikatnie nawadniam. Nasiona szybko kiełkują w cieple i wilgoci, małe roślinki szybko rosną osłonięte.


Z lewej wcześniej rozsadzony batat, z prawej młodziutka bazylia sałatowa. Miejsce po młodej kapuście doszczętnie pożartej przez gęsi, tylko czyhających jak dostać się na grządki.
Jak widać, raczej nie ściółkuję, jeśli już to obrywanymi liśćmi pomidora lub doszczętnie zgracowanymi młodymi chwastami które rozkładają się od razu na grządce.

Co do poprawy utrzymania wilgotności gleby, w przyszłym roku chcę jedną z najsuchszych i piaszczystych grządek przekopać ze sporą ilością naturalnego, pochodzącego z mojej ziemi torfu niskiego. W sieci a także książkach ogrodniczych jest tyle sprzecznych informacji,więc postanowiłam sprawdzić to na własnym przykładzie, rajski ogród z żyzną ziemią i urodzaj to marzenie każdego ogrodnika, ale trzeba pomęczyć się i pokombinować by do tego dojść. Jesli ktoś ma własne doświadczenia z takim torfem mile widziane opinie w komentarzach:)

Sporo sałat zostawiam teraz by zebrać nasiona na przyszły rok. Sałaty trudno się krzyżują same między sobą, więc można to robić z powodzeniem, w roku następnym powtórzą cechy. Nasiona prawie dostałe mają wiosenne ale niewyrośnięte pekinki, które od razu poszły w kwiat, pak choy, endywie, rukole, musztardowce i mizuny.

wtorek, 28 czerwca 2016

W jagodziniaku:) Przetwory z jagód

Sezon na jagody trwa w najlepsze. Pierogi, naleśniki, jagodzianki.. Wszystko, aż do znudzenia:) Ładne są w tym roku, dość sporo ich w lesie. Z przyzwyczajenia oczywiście dużo przerabiam, by poprawiały humor zimą.

Część po prostu mrożę. Kluczem do tego, by rozmrożone spełniały swoją rolę jest dokładne ich wysuszenie, rozłożonych cienką warstwą, najlepiej nie stykających się ze sobą. Inaczej, w zamrażarce stężeją w jagodowy kamień, nie do podzielenia. Suche, dobrze zamrozić tak rozłożone i dopiero później szybko porcjować, ale do tego potrzebna jest duża zamrażarka.
Dżem jagodowy robię tylko podstawowy, bez żadnych dodatków. Nigdy nie eksperymentowałam z tym smakiem, może dlatego,że w moim rodzinnym domu był traktowany jak pyszne, ale zawsze lekarstwo. Najprostszym sposobem na nie jest napełnienie słoików suchymi jagodami, zasypanie cukrem i spasteryzowanie. W słoiku zostanie trochę więcej pustej przestrzeni ale zaoszczędzimy sporo czasu, nie tracąc nic ze smaku.

czwartek, 23 czerwca 2016

Słaba ziemia, użyźnianie ziemi w ogrodzie, naturalne nawozy, ziemia urodzajna.

Każdy ogrodnik marzy o lepszej, urodzajniejszej ziemi. Ziemi bez patogenów, szkodników, tłustej ale przepuszczalnej, najlepiej dostosowującej do każdego rodzaju uprawianych roślin. Oczywiście, to prawie niemożliwe:) ale, jak wszyscy wiemy, prawie robi różnicę. Od lat staramy się użyźnić naszą glebę. to trudne zadanie, gdy typowe grządki wyglądają tak :
Oczywiście trochę przesadzam, jednak gleby bielicowe i sosnowe laski, lub wręcz przeciwnie, torfy i mokradła(naturalnie występujące rosiczki to taka ciekawostka) to wyznaczniki naszej gleby. Ogród przydomowy powstał tak naprawdę kilka lat temu. Przedtem warzywniki były domeną pola uprawnego, ale bliskość domu jest wygodniejsza i bezpieczniejsza oczywiście.

Zaczynałam od usunięcia perzu (ręcznie oczywiście) i innych, trwałych chwastów. ziemia która pozostała, była cieniutkim piaseczkiem z przezroczystą niemal warstwą próchnicy. Do akcji wkroczył przepalony krowi obornik, ten świeży przekopywany miejscowo na zimę. Ziemia z zagrody dla kur (nie robię zazwyczaj kompostu, wszelkie chwasty wrzucam kurom, które zjadają je, wydalają i mieszają z ziemią. Zebrana i rozrzucona po grządkach ziemia (wraz z różnymi odpadkami organicznymi które rozłożyły się) tworzy bardzo żyzną warstwę. Do akcji wchodziły różne gnojówki, głównie ze skórek od banana (gdy tylko dostaliśmy od znajomych większą ich ilość) i liści pomidorów pozostałych z podlewania. Także pokruszone na miał skorupki z jajek pełniły funkcję nawozu.

Oczywiście nie wszystko na raz! I przede wszystkim, nie bez analizy gleby którą można wykonać w każdym ODRze. W większej ilości każda z tych substancji może przynieść więcej szkody niż pożytku paląc rośliny, nie mówiąc o tym, że byłyby po prostu NIESMACZNE, gdyż nawożenie nawet naturalnymi składnikami jest jakąś tam ingerencją. Nawożenie u nas było bardzo rozciągnięte w czasie, uważnie obserwowałam rośliny, szukając odpowiedzi na to, jakich dawek potrzebują. Mieszałam glebę na głębokość szpadla, co dawało grubszą, coraz żyźniejszą warstwę.
Naturalne nawozy użyźniły naszą glebę nie tylko doraźnie, organiczne składniki, po rozłożeniu też w niej lądowały, zmieniając strukturę piaseczku na żyzną próchniczkę (nie próchnicę, bo na to trzeba czasu).Nigdy nie robiliśmy typowych wałów permakulturowych, czy innych tego typu pomysłów. Do budowy niektórych grządek, po usunięciu darni, używaliśmy zmurszałych gałęzi, wrzucając je na dno, ale raczej w postaci zapchajdziury. Nie znoszę zarośniętych grządek (samego pielenia też), a te konstrukcje oprócz chwastów przyciągają też wiele szkodników.
W moim ogrodzie nie ma nic sztucznego. Wszystko wychodzi z ziemi i do niej wraca. Plony są świetne, ziemia jest tłusta. I to na długo.


wtorek, 21 czerwca 2016

Sezon w pełni. Po co mi schron?

Sezon ogrodowo-przetworowy w pełni! Chodzę z koszem po ogrodzie zbierając dobra, zamykam je w słoiki. Na razie pozostają w kuchennej szafce, spiżarnia czeka na renowację, wybielenie i udrożnienie wentylacji. Jakby nie było, ściany grubości ponad pół metra i to, że jest pod ziemią wytwarzają odpowiedni mikroklimat, jednak łatwo w niej o pleśń.
Białe porzeczki przechylają krzewy.
Róża Luis Odier, nieco sfatygowana przez ulewę, bardzo aromatyczna, świetna do mieszanek zapachowych do herbaty.

Czerwona sałata rzymska, krucha, soczysta i mięsista.

Cytryna twardo trzyma owoce.

Niektóre pomidory nabierają kolorów.

Inne rosną.

Owoce tomatilla zaczynają dojrzewać.

Tak samo jak niskiego, polskiego rodzynka.

Fenkuł mógłby iść w końcu w bulwy.


I na koniec złoto ogrodnika;)


Po co mi schron? Bo jestem preppersem. Uważam, że lepiej zapobiegać niż leczyć, a gdy widzę, że będzie padać, biorę ze sobą parasolkę. Jest wielu takich jak ja, którzy widzą, co się dzieję i dbają o zabezpieczenie swoje i bliskich, we wszelkich aspektach, nie tylko finansowo i w dobra luksusowe. Wystarczy włączyć tv lub po prostu rozejrzeć się wokół by widzieć, że coś może pójść nie tak. I co wtedy?


piątek, 17 czerwca 2016

Przygotuj się na najgorsze by spokojnie czekać na lepsze.

Wieje. Naprawdę mocno. Kilkoro ludzi nie żyje, bardzo duże zniszczenia. Czytając komentarze na lokalnych portalach,głównym problemem, oprócz zerwanych dachów i zniszczonych samochodów, jest brak prądu i wody. Podstawy egzystencji w dzisiejszych czasach. I to, o zgrozo, nie tylko w mieście! Czy tak trudno jest zrobić podstawowe zapasy na niespodziewane wypadki.? Czy kilka zgrzewek wody zajmuje tyle miejsca? Nie mówiąc już o własnej studni i źródle ciepła niezależnego od prądu. A co, gdyby okazało się, że zniszczenia są taak poważne, że prądu nie będzie co najmniej tydzień? Dwa tygodnie, miesiąc? Jak zrobić zakupy w wielkim mieście lub małej wiosce, gdy nie ma prądu? Jak wypłacić pieniądze z bankomatu? Cywilizacja przyzwyczaiła nas do wygody, kompletnie rozleniwiła. Nikt nie zabezpiecza podstaw życia, bo jest XXI wiek przecież, kto by o tym myślał. Niestety, dla naszego społeczeństwa może to skończyć się paskudnie..