niedziela, 7 sierpnia 2016

Słodki ogrodowy przesyt.

Nadszedł ten moment! Słodkiego dostatku, przesytu świeżością, błogosławieństwa Matki Ziemi. Lubię małe warzywne cuda, niezwykłe warzywa, biały i fioletowy do jedzenia. Teraz, o zmierzchu, słuchając tak głośnych świerszczy, przemykam między grządkami zbierając wrażenia na zapas.. Wąchając tytonie, powtarzające róże, rozcierając w palcach kocimiętkę.. Przegryzając słodko-zielną marchewką oglądam już prawie że dostałe papryczki, do kosza obrywam mięciutkie pomidory, zapamiętuję że koper na nasiona już trzeba zebrać.
 Zdjęcia mi nie wychodzą, więc klimat musicie sobie doobrazić:)












4 komentarze:

  1. Ależ cudowne, barwne i różnokształtne plony :)
    Toż to prawdziwa, ogrodowa poezja, Mirabelu!
    Jesteś czarodziejką ogrodową, że wyczarowałaś takie cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Izka:) to kwestia nawozu, wody i odrobiny wiedzy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie to pani napisała :-)

    OdpowiedzUsuń