sobota, 13 sierpnia 2016

Kocham pomidory, a na nie deszcz.

Pogoda w tym roku raczej nie rozpieszcza ogrodników. Wieczny deszcz, mżawki, mało słońca i po 5 stopni w nocy nie daje raczej dobrych warunków do upraw, zwłaszcza wrażliwych pomidorów. Bardzo szybko wchodzi SZW lub nie daj Boże ZZ. Jak sobie radzić w takich warunkach bez chemii z pomidorami w gruncie? Obrywać lekko zapalone, podsuszać, trzymać w kartonie w ciemnym miejscu. To jedyny sposób na otrzymanie zdatnych do jedzenia pomidorów, przy niestosowaniu oprysków, gdy wyżej wymienione choroby szaleją nam po grządkach. Wierzcie mi, na to, nawet najbardziej reklamowane ekologiczne środki nie zadziałają gdy widzimy już pierwsze objawy. Większość z nich służy raczej prewencji i to tylko jeśli utrzymają się stale na roślinie, nie spływając z deszczem.

Pomidory w folii nie wykazują żadnych oznak chorobowych.
Przepiękny "Ananas"

Soczysty a zarazem mięsisty "Northern Lights"

"Africa queen", spodziewałam się, że będzie wcześniejsza.

"Bycze serce białe", rosyjska odmiana która zostaje na zawsze! Przepyszna i plenna!




11 komentarzy:

  1. Z pomidorami "walczę" od paru lat.Mistrzostwa nie osiągnęłam,bywały sezony,że obrodziły pięknie a i takie,że plonów jak na lekarstwo.W tym roku też bez szału,koktajlowe ok,ale reszta słabo,nawet pod folią wchodzi zaraza... :( Zdradż proszę czy robisz z pomidorów jakieś przetwory czy wykorzystujecie je na bieżąco? Ja od lat robie sos z pomidorów papryki i cukini,gotuje przyprawiam,miksuję blenderem i do słoików.wykorzystuje np do kaszy,ziemniaków czy jakiegoś mięska :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten rok jest zdecydowanie za wilgotny dla pomidorów, na bieżąco muszę usuwać pierwsze ślady porażeń.
    Bardzo dużo robię przetworów zz pomidorów, czyste sosy, mieszane z warzywami, z grzybami, kiszone razem z ogórkami, w następny wpisie mogę wrzucić swoje najlepsze przepisy. Mam specjalną grządkę przerobową z wypróbowanymi od lat odmianami, które najbardziej smakują mi po przerobieniu właśnie.
    Koktajlówki często wrzucam świeże w gotowy już przecier, tylko wtedy dwa razy mocno pasteryzuję bo inaczej mogą budować, ale to świetne urozmaicenie zimowego spaghetti :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ wybór obfitości :) - pierwszy raz komentuję, bo skusiła mnie wizja kiszonych pomidorów z ogórkami, podziel się przepisami koniecznie :) pozdrawiam podczytywacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo proste, gdy robię małosolne do garńca między ogorkami wrzucam koktajlówki i mniejsze mięsiste pomidory, w smaku podobne do ogórków ale z pyszną pomidorową nutą, wrzucę dokładniejsze przepisy, pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Koniecznie poproszę o przepisy,uwielbiam robić przetwory i jestem łasa wszelkich nowych przepisów.
    Pomidory kiszone z ogórkami brzmi nieziemsko.Choć ja mam ogromny problem z kiszeniem.nazwałam to nawet klątwą ogórkową.Kiszaki regularnie mi się psuły.Coś zawsze było żle z tym procesem kiszenia,ale wychodziły mi tzw kapcie,pod dotykiem się rozpadały,albo otwierałam słoik i buzował jak szampan a ogóri byy jakby niedokiszone i okropne w smaku.Małosolnych też nie mogę jakos wyczuc,zawsze zaczynaja się psuć a nie kisić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesiu, nie wiem jak to dokładnie wytłumaczyć ale w każdym domu powietrze i otoczenie składa się z różnego rodzaju bakterii, drobnoustrojów itd, niekoniecznie szkodliwych tylko takich pojawiających sie ze względu na nasz tryb życia, pracę, zwierzęta czy otoczenie. Jest to bardzo ważne przy dojrzewaniu surowego mięsa w wędlinach (wtedy chyba najbardziej widoczne bo na suszącym się mięsie wszystko od razu wychodzi, moja kuzynka nigdy nie mogla przez to nigdy skorzystać z tego typu moich przepisów)ale też właśnie przy kiszonkach, octach, wyrobie domowych alkoholi itd. I właśnie czasem w powietrzu zalega cos, co w kontakcie z np tymi ogórkami powoduje psucie i gnicie a nie zdrowe kiszenie. Też niby przesąd o nie robieniu przetworów w trakcie kobiecych dni jest prawdziwy, właśnie dlatego ze zmienia sie ta bakteryjna czy drobnoustrojowa otoczka naszego ciała. Nie jestem biologiem ale mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi:) Słyszałam tez ze można jakos wypracować przewagę tych dobrych przetworowych drobnoustrojów ale musze o to jeszcze dopytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ma pani rację z tymi bakteriami "w powietrzu", ja gdy kiszę ogórki na zimę to w ogóle nie wyparzam słoików - tylko po prostu je myję - i praktycznie żaden mi się nie psuje. Suche powietrze w bloku, które mnie szkodzi (wydaje mi się, że w tej wielkiej płycie oddycham azbestem) powoduje, że nie ma zarodników pleśni (chyba o to chodzi, ja żem humanista). Ciekawa jestem, jak to będzie na wsi, gdzie niedługo się przeprowadzam, ale myślę, że w drewnianym domu także nic złego nie będzie się działo z przetworami. Co do uprawy pomidorów to nie mam ŻADNEGO doświadczenia, dlatego będę tu bywać częściej :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serdecznie zapraszam:)
    Własny dom na wsi wiąże się z niesamowitymi benefitami, a co do tej "kiszonej atmosfery" to podobno można ją wypracować, więc nie będzie tak źle:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że nie mogę podejrzeć pani bloga..:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem maniaczką pomidorową :) I też mam bogactwo przeróżnych odmian, różniących się nie tylko smakiem, wielkością, ale i barwą, jak u Ciebie :)
    Od dwóch lat nie uprawiam w gruncie właśnie ze względu na deszcz i choroby z nim związane. Szkoda mi grządek, które można z powodzeniem wykorzystać na inne warzywa i owoce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tez w planie wiosennym nowy, jeszcze większy foliak na pomidory, mniejszy pójdzie na nowalijki wiosną, w sezonie na moje sukulenty. W gruncie zostawię tylko Ajurię na suszenie, jej nic nie ruszy:)
    Zwróciłam juz dawno uwagę na Twoje pomidory, wydaje mi się że niektóre odmiany mamy te same:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń