piątek, 8 stycznia 2016

Cykata smażona z dyni

Chciałam zrobić keks. Przepis mam wsiowo-kryzysowy, z czasu braku wszystkiego. Zamiast bakalii, cykata z dyni. Tylko co to jest? Po przewertowaniu kilku książek, paru blogów i wielu przepisów, zrobiłam cykatę. Teraz pora na keks:)
dynia pokrojona w kosteczkę (miałam jeszcze z jesieni, nie znam nazwy odmiany, ale to taka o zwartym, nierozgotowującym się miąższu)
wino (dałam z węgierek, słodkie)
cukier (wagowo tyle, ile dyni)
przyprawy korzenne (dałam akurat anyż i imbir, bo to miałam)
Dynię zalewamy winem z przyprawami. Zostawiamy na dwa dni. Odcedzamy. Cukier zagotowujemy z odrobiną wody, wrzucamy do wrzącego dynię(u mnie z plasterkami z imbiru), smażymy aż zrobi się lekko przezroczysta. W słoiki razem z zalewą, bez pasteryzowania. Ponoć może bardzo długo stać.
Co do imbiru-dostałam od teściowej, przerósł u niej i puścił oka. Największe zasadziłam, ruszyły. Stoją, na mojej ogrodowej szafce przy oknie, razem z batatami, figą i pomidorami. 

2 komentarze:

  1. Ciekawy przepis :-)
    Swego czasu miałam ogromne ilości dynii.
    W tym roku też posadzę i spróbuję zrobić tę cykatę z dynii :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam proste przepisy, za grosze lub całkiem darmo. Uwielbiam wykorzystywać później zrobione przeze mnie produkty w kuchni, wiedząc ile normalnie bym za to zapłaciła i jak marnej byłyby jakości:)
    A dyńki to wdzięczne warzywa, są świetne do wszystkiego, nawet w ostateczności jako pasza dla zwierząt:)
    Kurpie Zielone pozdrawiają Mazury Garbate:)

    OdpowiedzUsuń