piątek, 1 stycznia 2016

Buraczkowa/ogórkowa/marchewkowa krajanka

Wiem, że dziś można wszystko kupić. Wiem też, że większość dzisiejszych pań domu nie ma czasu poświęcać na obiad zbyt wielu cennych minut. Od zawsze odbiegałam od tego schematu, po prostu lubię godzinami stać przy garach, mieszać, doprawiać, próbować.
Czemu warto robić samemu przeciery na zupę? Bo, przy własnej uprawie ich koszt może sięgać kilkudziesięciu groszy za kilogram. ( a przy własnych nasionach, które o dziwo nie tak trudno zebrać z tego buraka na przykład, wodzie z własnego ujęcia i słoikach z odzysku może kosztować nas tylko sól i energia przy gotowaniu-energię też można uzerować przy własnej produkcji opału-ja gotuje na płycie opalanej drewnem). Bo w naszych przetworach będzie tylko dane warzywo i sól. I da nam to satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.
a co do samych przecierów do zupy:
buraki/marchew gotujemy delikatnie, tak by troche zmiękły. Obieramy, buraki ścieramy na tarce o grubych oczkach, marchew w kostkę, talarki czy półtalarki. Buraki solimy porządnie, upychamy sztywno w słoikach. Do marchwi robimy zalewę: na 1l wody dajemy 1dag soli i 2 dag cukru), taką samą jak do "konserwowego" zielonego groszku. Ja wcześnie pasteryzowałam trzykrotnie, po pół godziny, w odstępach 24godzinnych.
Przecier ogórkowy do zupy to ogórkowe pozostałości po kiszonych czy małosolnych, starte na tarce o grubych oczkach, do słoików z odrobiną wody. Można spasteryzować jak powyższe, ale nawet te wypukłe, mocno ukiszone są dobre (no chyba że zaczęło się gnicie, czy brzydko pachnie to absolutnie nie używamy).

1 komentarz:

  1. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku
    Pozdrawiam Elżbieta

    OdpowiedzUsuń