niedziela, 9 października 2016

Freeganizm a sprawa polska. Marnowanie żywności.

Co sądzicie o freeganach? Czy brzydzi was jedzenie ze śmietnika? Nie mówię tu oczywiście o odpadkach, resztkach i śmieciach zmieszanych w jednym wielkim kuble, ale o przeterminowanych produktach i nieestetycznych owocach, odstawianych na śmietniki przez supermarkety.
Mam ciocię, utrzymującą się ze skromnej pensyjki, z malutkim ogródeczkiem.. u której zawsze jest najlepsza kawa, niezwykłe sery, pyszne dżemy i kosmiczne w składnikach sosy warzywne w słoikach. Długo zastanawiałam się, skąd ona bierze na to pieniądze-a odpowiedź jest prosta, nie potrzebuje ich, zbiera tylko to, co zostało wyrzucone. Jak udaje się to zbierać to już jej słodka tajemnica:) W dobie powszechnego marnowania żywności zaimponowała mi.
Sama patrzyłam często na te sklepowe półki, uginające się od owoców, warzyw-te które posiadają najmniejsze wady, od razu są odrzucane, półki z setkami kaw, herbat, soków, napojów, niby tak różnych a naprawdę różniących się tylko aromatami i barwnikami. Tyle różnych mięs za ladą, taniutkie szynki, łopatki, udka i piersi.. To, co się nie sprzeda, idzie jeszcze taniej, "dla pieska".. Jaką to wszystko może miec wartość odżywczą? Co my w siebie pakujemy..? Nic dziwnego, że bez zmrużenia oczu wszystko ląduje, tam gdzie ląduje.
Ludzie powinni mieć wrodzony szacunek do żywności. Zanika to, według mnie przez zbyt duży odstęp pomiędzy producentem jej a sprzedawcą. Ktoś, kto nie widzi ile normalny kurczak rośnie i jak wygląda, bez problemu kupi trzy piersi za parę groszy lub trzy korpusy dla pieska, nie zastanawiając się nad tym że kupił właśnie życia trzech zwierząt. Nigdy w życiu nie zmarnotrawiłabym korpusu ze swojej kury dla psa-z tymi sklepowymi jednak jest łatwiej, bo nie widzę. Zbierając swoje owoce czy warzywa, te obite czy nieładne idą po prostu na przerób szybciej-ale żeby wyrzucać?
Mam nadzieję, że naprawdę rośnie w nas świadomość. Świadomość konsumenta. Że nie marnujemy, że zużywamy, że dbamy i staramy. Ale świat nam tego nie ułatwia, umarketowienie nam tego nie ułatwia, masowe farmy i produkcje na wacie szklanej tez nie. Może cos sie jeszcze zmieni?

piątek, 23 września 2016

Pierwsze przymrozki. Ogród zasypia..?

Jak to pewnie da się zauważyć, coraz mniej wolnego czasu w moim zyciu. Odbija sie to na ogrodzie, spiżarni i moim internetowym bycie, stąd też pewne zmiany. Każdą wolna chwilę wykorzystuje do maksimum, jednak często i to za mało.
Pierwsze przymrozki pozbawiły życia dynie, zmroziły ostre papryczki i część pomidorów, zmierzwiły kwiaty pachnącej nikotiany i zaróżowiły liście winogron. W tunelu pomidory ciągle kwitną, owocują i dojrzewają, gruntowi siłacze wstrzymali wegetację. Skrzynki pełne dobra zalegają w spiżarni, w końcu i na nie przyjdzie pora. Czy ktos zna naprawdę dobry przepis na paprykę w miodzie..?
Ogród zewnętrzny powoli zasypia. Przykryję go jeszcze obornikową pierzynką... i niech wygląda wiosny! Tyle pomysłów i pracy przed nami!

środa, 17 sierpnia 2016

Przepisy na przetwory z pomidorów na zimę, czerwonych, zielonych, kolorowych.

Czyste pomidory na zimę:
wybrać trzeba pomidory mięsiste, z małą ilości galaretki w środku. Naciąć je, wycisnąć z rzadkiej zawartości, obrać ze skórki (sparzyć), ułożyć dość ciasno w słoikach. Zalewa to 20g soli na 1litr wody, zalać je. Pasteryzować 2raxy po godzinie.


Sos podstawowy:
dowolna ilość różnokolorowych pomidorów, sól, pieprz.
W zależności od soczystości lub mięsistości gotujemy aż odparuje sok, bez żadnych dodatków. Pod koniec, gdy gęścieje doprawiamy. Ja często zostawiam w garze nas drugi dzień, zagotowywuję i do słoików, dwukrotnie pasteryzuję.


Z dodatkiem różnych warzyw będą to sosy warzywne, do mięs typu gulasz, sosów do zapiekanek lub zup. Najczęściej robię z cukinią, kabaczkiem, wszystkim co akurat mam w ogródku, grzybami lub ogórkami.


Prawdziwki lub kurki w sosie pomidorowym.
Grzyby obgotować w osolonej wodzie. Wrzucić do wcześniej przygotowanego sosu pomidorowego, dodać marchew i cebulę, doprawić solą, pieprzem, zielem angielskim, listkiem i gałką muszkatołową. W słoiki, przynajmniej 2 razy pasteryzować po ostygnięciu.


Sałatka z zielonych pomidorów która co roku jest niekwestionowanym przebojem!
3kg zielonych pomidorów
6,dużych cebul
sól
zalewa:
1l wody,1/2szkl cukru, 1 łyż pieprzu, 1 łyż ziela
odrobina octu
Pomidory w plasterki, porządnie posolić, odstawić na noc. Rano odcisnąć, skropić odrobinę octem, zostawić na 2-3godz. Zagotować zalewę, wrzucić pomidory i cebule w piórka. Po przestygnięciu do słoików, pasteryzować 2 razy po 30min.


Sałatka przedmrozowa, z kapusty i zielonych pomidorów.
1kg kapusty poszatkowanej
1kg cebuli
1kg marchewki
1kg zielonych pomidorów
1kg papryki, jaka jest
zalewa:
1szkl octu
1szkl oleju
30dag cukru, pieprz
Kapustę i cebulę posolić, zostawić lekko ugniecione na 2-3godziny. Dodać marchew, pomidory i paprykę, w paseczkach, wymieszć, chwilę odstawić.
Zagotować zalewę, wrzucić warzywa, gotować 30min, gorące w słoiki, pasteryzować 2 razy po 30min.


Pomidory kiszone robię wg zwykłego przepisu na ogórki małosolne, na życzenie wrzucę przepis ale można znaleźć go wszędzie. Jeśli wrzucimy je do słoików i zalejemy tą zalewą, po czym lekko spasteryzujemy i odstawimy do spiżarni będą służyły nam także zimą Zupa z kiszonych pomidorów to niezwykłe przeżycie smakowe!
Nieocenione w kuchni są też suszone pomidory. Ja nie zalewam ich oliwą, suszę na proszek razem z czosnkiem i bazylią sałatową (tą o dużych liściach), dodaję soli i pieprzu, mielę i używam do wszystkiego, jajecznicy, kanapek, sosów i kiełbas.


Jesli cos jest niejasne proszę pisać w komentarzach, z przyjemnością podpowiem:)



sobota, 13 sierpnia 2016

Kocham pomidory, a na nie deszcz.

Pogoda w tym roku raczej nie rozpieszcza ogrodników. Wieczny deszcz, mżawki, mało słońca i po 5 stopni w nocy nie daje raczej dobrych warunków do upraw, zwłaszcza wrażliwych pomidorów. Bardzo szybko wchodzi SZW lub nie daj Boże ZZ. Jak sobie radzić w takich warunkach bez chemii z pomidorami w gruncie? Obrywać lekko zapalone, podsuszać, trzymać w kartonie w ciemnym miejscu. To jedyny sposób na otrzymanie zdatnych do jedzenia pomidorów, przy niestosowaniu oprysków, gdy wyżej wymienione choroby szaleją nam po grządkach. Wierzcie mi, na to, nawet najbardziej reklamowane ekologiczne środki nie zadziałają gdy widzimy już pierwsze objawy. Większość z nich służy raczej prewencji i to tylko jeśli utrzymają się stale na roślinie, nie spływając z deszczem.

Pomidory w folii nie wykazują żadnych oznak chorobowych.
Przepiękny "Ananas"

Soczysty a zarazem mięsisty "Northern Lights"

"Africa queen", spodziewałam się, że będzie wcześniejsza.

"Bycze serce białe", rosyjska odmiana która zostaje na zawsze! Przepyszna i plenna!




niedziela, 7 sierpnia 2016

Słodki ogrodowy przesyt.

Nadszedł ten moment! Słodkiego dostatku, przesytu świeżością, błogosławieństwa Matki Ziemi. Lubię małe warzywne cuda, niezwykłe warzywa, biały i fioletowy do jedzenia. Teraz, o zmierzchu, słuchając tak głośnych świerszczy, przemykam między grządkami zbierając wrażenia na zapas.. Wąchając tytonie, powtarzające róże, rozcierając w palcach kocimiętkę.. Przegryzając słodko-zielną marchewką oglądam już prawie że dostałe papryczki, do kosza obrywam mięciutkie pomidory, zapamiętuję że koper na nasiona już trzeba zebrać.
 Zdjęcia mi nie wychodzą, więc klimat musicie sobie doobrazić:)












Ogórki do słoików, na zimę, przepisy.

Oczywiście, najlepsze ogórki to ogórki świeżo zebrane, jędrne, pozbawione przez mycie tych drobnych kolców. Duże, zżółknięte też można wykorzystać-są świetne do kiszenia, tak jak te przywiędłe-dobre do sałatek kanapkowych.


Moja najlepsza zalewa:
8szklanek wody
1szklanka octu
10łyżek cukru
2łyżki soli
Wszystko zagotować, zalewać ogórki przestudzoną.


Ogórki po żydowsku:
ogórki
seler-nać i korzeń
marchew
cebula
koper, gorczyca, ziele angielskie
zalewa:
2 1/2 szklanki wody
1/2 szklanki octu
3/4 szklanki cukru
1 łyżka soli
Składniki równomiernie, wg smaku rozłożyć w słoikach. Zalać zagotowaną zalewą. Pasteryzować.


Ogórki z czosnkiem (moje ulubione:)
3kg ogórków
6główek czosnku (lub trzy naprawde duże)
koper, ziele, liść laurowy
zalewa:
3//4 szklanki cukru
1szklanka octu 10%
2szklanki wody
Wieczorek ogórki pokroić w plastry, posolić i zostawić na noc. Rano obrać i porozgniatać lekko ząbki czosnku. W sloikach ułożyć przyprawy, ogórki i czosnek, zalać zalewą. Pasteryzować.


Ogórki w sosie pomidorowym
3 kg ogórków
1/2kg cebuli
1/2kg marchewki
1szklanka cukru
3/4szklanki octu
sos pomidorowy(swój lub nawet przecier)
pieprz, sól, olej
Ogórki i cebulę pokroić w plastry, odstawić na 2 godziny. Marchew zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Przesmażyć na oleju, dodać sos pomidorowy, doprawić. Gorące do słoików. Spasteryzować następnego dnia.


W razie wątpliwości proszę pytać😊



poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Uprawa pomidorów, moja tajemnica urodzaju.

Nie znam osoby, która nie lubiłaby pomidorów. My jemy je na surowo koszami, ale tylko w sezonie. Po sezonie zostają słoiki pełne pachnącego dobra. Sklepowe, z samej racji swego bytu odpadają, choć czasem można kupić takie o możliwej jakości.
Zawsze, gdy tylko mam taką okazję, namawiam do prowadzenia ogrodu kuchennego, nawet w najmniejszej skali, zwłaszcza do uprawy moich ulubieńców. Często spotykam się też z opinią, że pomidory udają się tylko pod folią. To nie prawda! Pomidory z pod folii są tylko wcześniejsze i nieco lepiej chronione przed zarazą ziemniaczaną, smak często jest lepszy u gruntowych.
Siewy rozpoczynam w lutym, tych pod folię. Pomidory gruntowe wysiewam w połowie marca.
Kluczem, wg mnie, do uzyskania bardzo dobrych plonów, oprócz nawożenia, jest pozostawienie pomidorów w całkowitym spokoju aż do wiązania pierwszych gron. Wcześniejszą pielęgnację ograniczam do obrywania wilków, odchwaszczania i podlewania, ew zabezpieczania przed położeniem na ziemi. Palikuję je po pierwszych owocach, jakiś czas później(ok tygodnia) delikatnie obrywam trochę liści dla prześwietlenia, tydzień później jeszcze trochę. Gdy grona są dobrze wykształcone, pomidorów dużo ale jeszcze twarde i zielone, od dołu czyszczę je całkowicie z liści, zostawiając trochę u góry, ale tak by nie cieniowały owoców. Ten sposób gwarantuje mi plony.

tak wygląda grządka zostawiona samej sobie przy kwitnieniu
a to już skutki







Zauważyłam też dużą zależność w pokroju krzaka i owocowaniu w zależności od tego gdzie rośnie i kiedy byl wysadzony (a do obserwacji miałam 6róznych grządek, o każdą dbałam inaczej) ale to temat na następny post.

sobota, 30 lipca 2016

Sekret zdrowia i urody-łochynia, włochunia, borówka bagienna.

Tak zawsze mówiła o niej moja prababcia, gdy chodziłam z nią do lasu. Jedz, będziesz zdrowa i piękna bardzo długo. Sama dożyła 94lat, do końca zarządzając gospodarstwem.

Nietypowa jagoda z boru, mniej smaczna niż jej pospolita kuzynka. Bardziej kwaśna, nie brudząca, większa o innym kształcie i innym krzaku. Trzeba myć ją dokładnie przed spożyciem ze względu na nie najzdrowszych sąsiadów. Teraz jest jej pora.



Robię ją w słoiku, tylko z miodem (można z cukrem), surowe zamykając w słoiczki i pasteryzując. Czasem z dodatkiem czerwonej borówki, ale jeszcze nie jej czas. Samo zdrowie!


niedziela, 24 lipca 2016

Szybki tani obiad. Makaron z białym sosem, z maślakami. A'la carbonara z grzybami.

Dziś nie chciało mi się stać nad garami. Resztki z lodówki, makaron i to co rośnie za płotem.


boczek(jaki masz)
maślaki(lub inne grzyby, ja te uwielbiam!)
cebulka(jeśli masz to ze szczypiorem)
gałka muszkatołowa(pięknie podkręca smak)
jogurt naturalny lub śmietana
2 jajka
cos zielonego(szczypior, pietrucha, rukola lub liściowe buraki lub cokolwiek masz)


Boczek zesmażyć, odlać tłuszcz. Dodać cebulkę i maślaki, zesmażyć. Jajka zmieszać ze śmietaną lubb jogurtem, gałką i zielonym, rozwodnić gdyby było za gęste, postawić na ogniu, gdy będzie bardzo ciepłe dodać ugotowany makaron i zostawić chwilę do przegryzienia.
Pyszne😊

czwartek, 21 lipca 2016

Domowa, tania karma dla psów.

By dobrze psy karmić i się nie zrujnować.


Mamy kilka psów, naprawdę dużych a więc i dużo jedzących. Uważam, że gotowe suche i mokre karmy dla psów to jakaś pomyłka, wystarczy spojrzeć na skład. Swoim codziennie gotuję, w wielkim garze wywar na mięsie (to co za parę groszy można dostać w każdym mięsnym, korpusy, szyjki, skórki, łój, kości, itd), dodaję kaszę (jęczmienną drobną lub pęczak, można np ryż, moje gryki nie lubią), warzywne resztki (marchew, buraczki z przerywki, itd), gotuję i studzę. W sezonie niesności kur często dodaje jajka, wbite w gotową już karmę. Psy są na tym naprawdę dobrze odżywione i szczęśliwe, co widać po mordkach i błyszczącej sierści.
Zamiast co dzień gotować, można zrobić na zapas, w słoikach, analogicznie. Ale to sprawdza się przy mniejszym psie, inaczej liczba słoików byłaby zawrotna:)

niedziela, 17 lipca 2016

W końcu jakieś grzyby! Pieczarki mrożone, smażone, suszone na zimę.

Zniecierpliwiona przeciągającym się deszczem, w płaszczu przeciwdeszczowym i z wielkim koszem ruszyłam na grzyby. Po drodze do dużego lasu zajrzałam na pieczarki miejsce, 3ha łąki gdzie co roku można je zbierać. Gdy zobaczyłam białe koła rozciągające się po horyzont.. klęknęłam po pierwsze pieczary. Trzy razy wracałam do domu po kosze i wiadra, urodzaj jakich mało! W tej chwili mam ok 40kg przerobionej (!) pieczarki, jutro wybieram się znów. Czyham na kanie, na razie widziałam tylko kilka.
Znów, przetwarzałam wszystko tak, by zaoszczędzić na czasie. Najwięcej pieczarek pokroiłam w paseczki, obrane oczywiście, wrzuciłam na suchą patelnie, posoliłam i odparowałam porządnie wodę. Po ostygnięciu poporcjowałam i zamroziłam na płasko. Analogicznie z najładniejszymi kapeluszami, obrane, posolone, na suchą patelnię, smażyć, raz odwrócić, aż sos z nich odparuje. Też mrożone.
Trzony i najmniejsze pieczarki zamarynowałam w słoikach w najprostszy sposób: szklanka cukru, szklanka octu, trzy szklanki wody. Przyprawy do smaku.
Przy następnym zbiorze na cel idą sałatki pieczarkowe i susz-pieczarki po dobrym ususzeniu i starciu na proszek są idealną bazą do sosów grzybowych, w zastępstwie tych kupowanych chemicznych..

sobota, 16 lipca 2016

Atak w Nicei, zamach stanu w Turcji.. Co robić?

Powtórzę po raz kolejny, zapasy. Przeciw atakującemu terroryście nie pomogą, ale pozwolą przeczekać najgorsze. Nie wieszczę wojny totalnej i tego że jacyś Wybrańcy ocaleją, ale to, że trzeba mieć otwarte oczy. Czy to, co czytacie w dzisiejszych doniesieniach prasowych śniłoby się Wam jeszcze dwa lata temu? Jest coraz gorzej i każdy rozsądny człowiek powinien na to reagować. Dla niezdecydowanych polecam książkę"Oblężone" autor: Olga Bergholc, Lidia Ginzburg i inni. Kobiece spojrzenie na głód zablokowanego Leningradu.


Zapasy i ucieczka są zazwyczaj częścią planu, w zależności od miejsca zamieszkania i poziomu bezpieczeństwa. Ktoś mieszkając w mieście dużych zapasów nie zrobi ale i na to są sposoby, wielokrotnie było to już opisywane na wielu forach, tak jak to co mogą zrobić ludzie mieszkający na terenach wiejskich.


Zapasy dają małą przewagę. Czas, na wyjechanie gdzieś, zaszycie w bezpieczniejszym miejscu. Obejrzyjcie zdjęcia z Turcji, pierwsze co rzuca sie w oczy (oprócz żołnierzy, policji i strachu) to tłum ludzi przed bankomatami, drugie-w sklepach. Każdy pomyślał o tym samym, zrobił się chaos, kolejki. A gdyby ten stan potrwał dłużej? Co by się stało?


Nic oczywiście nie da całkowitej przewagi. Ale według mnie warto się starać, a nie czekać bezczynnie i nie myśleć o zagrożeniu.

niedziela, 10 lipca 2016

Wilgotna Matka Ziemia

Kluczem do urodzaju jest żywa ziemia. Przerobiona, żyjąca, z miejscowymi mikroorganizmami. Ziemia, w której wszystko chce rosnąć, łącznie z chwastami (które, jako umniejszające możliwe plony) regularnie usuwamy. Bez chemii, bez oprysków, bez sztucznych nawozów (tak jak człowiek-żyjąc na sztucznych witaminach, syntetycznych odżywkach, bez prawdziwego jedzenia-jak by wyglądał i jak długo pożył?). Z szeregów procesów zachodzących dzięki owadom, gnoju, ciepła, wody.. Pulchna, nie zbita.
Byłam niedawno w wielkim mieście. Ruch, smród spalin, pośpiech, stres na twarzach ludzi. I ta biedna ziemia, ściśnięta betonem, zalana asfaltem, zasypana korą lub żwirkiem. Pola podmiejskie czyściutkie, bez jednego jedynego chwasta czy owada. Można i tak, czasem jest to smutną koniecznością. Jednak smutną.


Odnoszę to też zawsze do uprawy w doniczkach. Jak mają być piękne, dorodne, długowieczne i nie chorujące, jeśli rosną w "ziemi kompostowej" z ścieków komunalnych a do jedzenia dostają chemiczny koktajl lub pałeczkę mocy? Jasne, przez lata sztucznych upraw uodporniły się, przystosował.. Lecz jakaś pamięć w nich pozostaje. Oczywiście, ziemia z kretowiska z łąki też nie jest tu dobrym rozwiązaniem. Trzeba poznać miejsce, z którego dana roślina pochodzi, jej naturalne stanowiska.. Nawóz jest jeden uniwersalny, według mnie oczywiście. Koński obornik, sezonowany lub "rozpuszczony" w wodzie. Rośnie na nim wszystko, nic nie grymasi.


Oczywiście, to tylko moje luźne przemyślenia. Daleko mi do permakulturowców, anastazjowców i tak dalej.. Żyję i myślę rytmem ziemi, wyssanym z mlekiem matki, wiedzą o tej mojej konkretnej ziemi którą jeszcze mój prapradziad orał. Możliwe że w praprababcię;)

wtorek, 5 lipca 2016

Ostatnie truskawki i las

Tak oto zakończył się pierwszy przetworowy etap. Truskawki.. w kompocie własnym, z gorzką czekoladą, trzy razy przesmażane, z czerwoną lub białą porzeczką.. To na dzień dzisiejszy czeka na zniesienie do spiżarni.
Nawet czereśnie kochają truskawki:)

Najprostszy dżem. Zawsze szumuję.


Pojawiają się pierwsze grzyby. Ku naszej rozpaczy zero kurek! Są osaki, podgrzybki, maślaczki.. A kurek nic!

To moja droga na prywatne torfy. Niedługo pokażę Wam jak umieścić go w ogrodzie jadalnym.



To już zdjęcia z dużego lasu. Jak widać, mimo sporadycznych opadów mchy torfowce suche jak pieprz. Widłak jałowcowaty ma się za to doskonale!

Urodzajnego lata wszystkim!

środa, 29 czerwca 2016

Siew w rowkach, odwrotnie niż grządka wzniesiona, gdy sucho i dla lepszej gospodarki wodą.

Nadszedł czas prawie lipcowych dosiewów. Fasolka szparagowa, szpinak, różne sałaty, brukiew i rzodkiew czarna, kapusta pekińska. Plony będą świeże, do zjedzenia na szybko, pekinkę dosieję jeszcze po 10 sierpnia. Mimo, że te z wiosennego siewu są plenniejsze, lubię to robić, uzupełniając luki na grządkach. Lato jest gorące, więc teraz sieję w rowkach, o szerokości ok 15 cm, stworzonych tracą, z ziemią rozgarniętą na boki. Nasiona dobrze udeptuje, czasem lekko przysypując ziemią i delikatnie nawadniam. Nasiona szybko kiełkują w cieple i wilgoci, małe roślinki szybko rosną osłonięte.


Z lewej wcześniej rozsadzony batat, z prawej młodziutka bazylia sałatowa. Miejsce po młodej kapuście doszczętnie pożartej przez gęsi, tylko czyhających jak dostać się na grządki.
Jak widać, raczej nie ściółkuję, jeśli już to obrywanymi liśćmi pomidora lub doszczętnie zgracowanymi młodymi chwastami które rozkładają się od razu na grządce.

Co do poprawy utrzymania wilgotności gleby, w przyszłym roku chcę jedną z najsuchszych i piaszczystych grządek przekopać ze sporą ilością naturalnego, pochodzącego z mojej ziemi torfu niskiego. W sieci a także książkach ogrodniczych jest tyle sprzecznych informacji,więc postanowiłam sprawdzić to na własnym przykładzie, rajski ogród z żyzną ziemią i urodzaj to marzenie każdego ogrodnika, ale trzeba pomęczyć się i pokombinować by do tego dojść. Jesli ktoś ma własne doświadczenia z takim torfem mile widziane opinie w komentarzach:)

Sporo sałat zostawiam teraz by zebrać nasiona na przyszły rok. Sałaty trudno się krzyżują same między sobą, więc można to robić z powodzeniem, w roku następnym powtórzą cechy. Nasiona prawie dostałe mają wiosenne ale niewyrośnięte pekinki, które od razu poszły w kwiat, pak choy, endywie, rukole, musztardowce i mizuny.

wtorek, 28 czerwca 2016

W jagodziniaku:) Przetwory z jagód

Sezon na jagody trwa w najlepsze. Pierogi, naleśniki, jagodzianki.. Wszystko, aż do znudzenia:) Ładne są w tym roku, dość sporo ich w lesie. Z przyzwyczajenia oczywiście dużo przerabiam, by poprawiały humor zimą.

Część po prostu mrożę. Kluczem do tego, by rozmrożone spełniały swoją rolę jest dokładne ich wysuszenie, rozłożonych cienką warstwą, najlepiej nie stykających się ze sobą. Inaczej, w zamrażarce stężeją w jagodowy kamień, nie do podzielenia. Suche, dobrze zamrozić tak rozłożone i dopiero później szybko porcjować, ale do tego potrzebna jest duża zamrażarka.
Dżem jagodowy robię tylko podstawowy, bez żadnych dodatków. Nigdy nie eksperymentowałam z tym smakiem, może dlatego,że w moim rodzinnym domu był traktowany jak pyszne, ale zawsze lekarstwo. Najprostszym sposobem na nie jest napełnienie słoików suchymi jagodami, zasypanie cukrem i spasteryzowanie. W słoiku zostanie trochę więcej pustej przestrzeni ale zaoszczędzimy sporo czasu, nie tracąc nic ze smaku.